Wiem, że już nie raz to pisałem (i to zarówno tu, jak i pod Codziennikami), ale strasznie nie lubię wymyślać tych opisów/wstępniaków. Jak Prez jest na odcinku to mam to z głowy, ale jak go nie ma, to sam muszę tu coś wymyślić. I nigdy nie wiem, czy pisać jakieś pierdoły nawiązujące do zawartości odcinka, czy pojechać z czymś zupełnie innym, czy może w ogóle najprościej byłoby zostawić tu pustą przestrzeń. Zresztą - dziś jest tak gorąco, że w ogóle wymyślanie czegokolwiek powinno być ustawowo zabronione. Tak czy siak - zapraszamy do słuchania. He he hue.
Dzisiaj temat jest tylko jeden, bo jest ważny i chcemy się z nim konkretnie rozliczyć.
Wjeżdżamy z kolejnym grubym odcinkiem, pełnym merytorycznych dyskusji i żenujących żartów. Trochę przeginamy, sporo rozkminiamy, jeden z nagrywających próbuje sobie wsadzić parasol w tyłek, a gdzieś w lesie, lesbijki walczą z kulturystami.
Deskorolki, kamienne opiłki i przeprowadzka w rytm synthwave electro, to dopiero początek. Zmutowane trolle, bitki na rozhulanych ulicach i Tiny Tina. Stara generacja w nowej, demka technologiczne i klatki w klatkach, a także Rzymianie w klapkach. I dużo bajek. Dzieje się jak zawsze!
Na majówkę proponujemy inne czasy, kiedy to było lepiej i się ludziom jakoś tak po prostu dobrze żyło. Oto przed Wami Średniowiecze, post-apo, kataklizmy i wojna z Szarańczą. Także tak, wspieramy Was jak możemy. Siedźcie w domach!
Lichwa to (wg Wikipedii) udzielanie nieetycznych pożyczek, z uwagi na zawyżone odsetki lub inne opłaty, w wyniku czego następuje nieuczciwe wzbogacenie się pożyczkodawcy. Lichwa jest uważana za instytucję nieetyczną, której istotą jest czerpanie korzyści ze słabszej pozycji finansowej dłużnika. Jak możecie się domyśleć po tym wstępie - w tym odcinku rozmawiamy o Animal Crossing. Dodatkowo Cooldan rozpoznaje po pierwszej nutce, Adrian zachwyca się Piratami, a oszukany gość jeździ autobusem.
Portal otworzył się w najmniej oczekiwanym momencie. Zamknięci w domach, obserwując piekielne armie, przesuwające się po ulicach miast, mogliśmy zrobić tylko jedno... Graliśmy w giereczki. Dla dzieci takie. I, cholera, co to za giereczki były. Stare. I gość też był, niby specjalny, a jednak stary. Fajny taki z mikrofonem. I wszystko było dobrze.